Jakubowi, gdy dorośnie

Jakubowi, gdy dorośnie

Rodzice nieba Ci przychylą.
Dziadkowie pewnie Cię rozpieszczą.
A Ty i tak żył będziesz chwilą
nie oglądając się na przeszłość.
Czy źle, czy dobrze, któż to zgadnie?
Jest tylko jeden wariant drogi
i jeśli kiedyś kod ten złamiesz
zrozumiesz dokąd los nas wodzi.

Nie tam gdzie pewnie byśmy chcieli.
Nie tam, gdzie z całych sił dążymy.
I choćbyś nawet się ośmielił
jemu w twarz plunąć, bez przyczyny,
zawiedzie Cię na taką ścieżkę,
gdzie tylko Twoje stopy staną.
Wtedy zrozumiesz, pojmiesz wreszcie,
że tylko Tobie ją wskazano.

Bo nie ma dwóch jednakich torów
po których ludzie losy biegną.
Tobie Jakubie, skoroś dorósł,
ktoś właśnie wskazał drogę jedną.
Ruszaj do przodu. Ruszaj śmiało.
Dostałeś od nas to, co trzeba.
Miłość i mądrość i zuchwałość,
byś sięgał gwiazd na krańcu nieba.

A jeśli nawet, coś po drodze,
nie wyjdzie Tobie tak jak chciałeś,
zakrzyknij głośno: „Wszystko mogę!”
i ruszaj w drogę, ruszaj dalej.
A kiedy dojdziesz do jej kresu,
to spotkasz nas na samym końcu.
Stąd razem z nami, w dla bezkresu,
pójdziemy znowu. W pełnym słońcu.

Bydgoszcz, 11 grudnia 2017 r., w dniu urodzin Kubusia.

Milton Ha

O inżynierze z Paryża

Z cyklu Limeryki:

O inżynierze z Paryża

Pewien Eiffel, znany inżynier z Paryża,
mówił damie, że jego wieża nie krzywa.
Wolne żarty, mój panie!
Mam jej użyć tym stanie?
Toż krzywizną z wieżą w Pizie przegrywa.

Bydgoszcz, 15 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Strych Pański

Z cyklu: O strychu. Wiersz ostatni.

Strych Pański

Nas strychu Pańskim, w rzędach fotele.
Anioły kawę roznoszą wszystkim.
Do szczęścia trzeba nic, lub niewiele.
A my zdziwieni, żeśmy tu przyszli.

Bo niezbyt było nam tu po drodze.
Bo żeśmy sobie użyli życia.
Bo ni od święta, tym bardziej co dzień,
nie prosiliśmy o taki przydział.

Na strychu Pańskim pracy niewiele.
W brydżyka można roberek szybki
i coś, jak życie, toczy się śmielej,
a my w zachwycie, żeśmy tu wszyscy.

Bo niezbyt było nam tu po drodze.
Bo żeśmy sobie użyli życia.
Bo ni od święta, tym bardziej co dzień,
nie prosiliśmy o taki przydział.

Na strychu Pańskim ni płacz, ni bieda.
Czasem jedynie cicho ktoś zrzędzi,
że przyszło jemu, cóż taka scheda,
coś, jakby życie całe tu spędzić.

Bo niezbyt było jemu po drodze.
Bo jeszcze trochę pożyłby życia.
Bo ni od święta, tym bardziej co dzień,
wcale nie prosił o taki przydział.

Na strychu Pańskim Pana nie widać.
Czasem jedynie gdzieś Anioł przemknie.
Karty do brydża mogą się przydać,
inaczej z nudów każdy tu pęknie.

Wszak niezbyt było nam tu po drodze.
I jeszcze byśmy użyli życia.
Bo ni od święta, tym bardziej co dzień,
nie prosiliśmy o taki przydział.

Bydgoszcz, 31 maja 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha