Szwagierce w poniewierce

Szwagierce w poniewierce

Z dedykacją szwagierce, współczując w kalendarzowej poniewierce, na wieść, że Dnia Szwagierki w nim nie ma. Nie ma też Dnia Szwagra, ale to nic nie zmienia.

Zdziwiony byłem ja dzisiaj wielce,
że w kalendarzu nic o szwagierce.
I ani słowa nie ma tu także,
o święcie szwagra. Ożeż ty, szwagrze!

A ja szwagierkę mam całkiem niezłą.
I może chciałbym coś tam, nie jedno,
ale mi jednak tak nie wypada,
bo jakże szwagrze? Szwagier: „Odpada.”

Więc czekam na to, że kiedyś wreszcie,
ktoś wszystkim szwagrom zrobi to szczęście.
No i szwagierkom szczęście też zrobi.
I w kalendarzu dzień ustanowi.

Bo, co by było, gdyby to było.
Jakby ze szwagrem się przydarzyło,
że dobry geszeft jakiś ubijesz,
a szwagier: „Ze mną się nie napijesz?”

Albo, gdy kiedyś szwagierka twoja
ugości ciebie na swych pokojach,
a ty się lekko zapominając
będziesz się skłonny szwagierką zająć.

Bywają różne sytuacje w życiu.
Z bratem, bratową, w siostry pożyciu,
ale szwagierka, albo i szwagier,
to jest dopiero cymes. Jam blagier?

Nie ma co sprawdzać, jakby to było.
Szwagier szwagrowi obiłby ryło.
Szwagierka miała by w domu horror.
Tylko skąd myśli się takie biorą?

Pewnie się biorą całkiem zwyczajnie.
Gdy ze szwagierką bywa najfajniej.
Gdy razem konie kraść by się dało.
Dwa konie tylko? Dwa, to za mało!

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha