Nie po drodze

Nie po drodze

Zaskoczyłem sam siebie w prostej drodze do wyjścia.
Zaskoczyłem sam siebie, że się jakoś nie śpieszę.
Więc na półkę odkładam poszukiwanie szczęścia.
W holu szatniarz już czeka, aż swój płaszcz znów odwieszę.

Nie po drodze mi dzisiaj.
Nie po drodze do Ciebie.
Więc, nic więcej niż cisza.
I już więcej nic nie wiem.

Zasiedziałem się w sobie, trochę chyba za bardzo.
Zasiedziałem się trochę, może nawet zbyt długo.
Teraz liczę godziny, które poszły na marne.
Niezaczęte odkładam. Niespisane na drugą.

Nie po drodze mi dzisiaj.
Nie po drodze do siebie.
Więcej nic nie napiszę?
Co, jeżeli nic nie wiem?

Wstaję, sięgam po pióro. Niech nie leży bezczynnie.
Niech się znów na coś przyda, zanim wyschnie atrament.
Może ktoś je przeczyta jakiejś innej dziewczynie?
Może dla kogoś będą, jako jakiś „dyjament”?

Gwiazdy samotnie wiszą,
na tej drodze na niebie.
Wiersze jeszcze się piszą.
Wiersze tylko dla Ciebie.

Bydgoszcz, 27 lipca, 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha