Zapach tataraku

Zapach tataraku
Kuzynom z Charbic i Konstantynowa, na wspomnienie dzieciństwa, które już nie wróci.

Duszno. Nad Nerem krowy pasą.
Po drugiej stronie, w łozach olszyn,
echo odbija się od lasu
i nie wiem czy powrócić zdąży.

Tatarak pachnie i zniewala.
W głowie się kręci od zapachu,
a pamięć cierpi. Nie pozwala
zapomnieć w sobie tego strachu.

Bo przecież kiedyś wszystko minie.
Wszystko rozpłynie się jak opar.
I to, że kiedyś tej dziewczynie
spodobał bardzo się ten chłopak.

I to, że razem szli do lasu
na grzyby, na jagody. Wreszcie.
A gdy wracali, to zawczasu
już układali bajki pierwsze.

Że dzisiaj słabo, grzybów nie ma,
jeżyny niedojrzałe, pierwsze.
Jedynie dziwny ten aromat
mówił gdzie byli i coś jeszcze.

Tatarak zdradził ich od razu.
Siano we włosach zaplątane.
I to, że inni przyszli z lasu,
przynosząc kosze wprost wypchane.

W pamięci chowam tamten obraz.
Strzegę jak klejnot, dar bezcenny,
a kiedy tęsknię, wraca nieraz.
Tatarak pachnie, jestem senny.

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha