Czyje to dziecko?

Czyje to dziecko?
Pamięci dzieci i wszystkich innych ofiar Wielkiej Szpery, w 75-tą rocznicę…

Czyje to dziecko? Płacze tak.
Żadna odpowiedź tu nie padnie.
Tu same dzieci. Jakiś kat
zebrał, policzył je dokładnie.

A potem wywiózł je, ot tak.
Ze stacji Radegast, z peronu.
Może je mamił, że to fart,
że w pięknym mieszkać będą domu?

Ale te tory idą w las.
W Chełmnie nad Nerem: „Raus!” z wagonu.
I raz za razem, cały czas,
aż wszystkie dzieci wywieziono.

A z nimi starych, chorych też,
bo przecież jasne: „Nic tu po nich.
Do pracy nie nadają się.
Czas na maszyny miejsca zrobić.”

W Getto zaś słychać jeno płacz.
I jęk okrutny z bezsilności.
Wali się w gruzy cały świat
Tych, co zostali. „Bo dorośli?”

„Bo zdrowi są i silni są.
I mogą jeszcze nam się przydać.”
Ideologia śmierci wciąż
zatacza koło – „Zabić Żyda!”

Czyje to dziecko? Słychać znów.
Odwracam głowę, widzę szczęście.
Z tupotem swych maleńkich nóg
w ramiona wpada jej nareszcie.

I płacze moje serce też.
Ze szczęścia, że tym razem pokój.
Że dziś nie będzie morza łez,
bo matka blisko. Stała z boku.

A w głowie nie chce zmieścić się,
Że właśnie wtedy, tego roku.
Chaim Rumkowski ważył się
poprosić o nie. Bez wyroku.

To inne ręce, inny sąd,
spisały wyrok w pełnym brzmieniu.
Te same, które wojny trąd
na świat zrzuciły w zaślepieniu.

Stoi przed ludem Chaim więc
i płacze, serce swe rozdziera,
lecz wie, że musi „chronić pień”
i chociaż nie chce, pójdą. Teraz.

Jaki ogromny to był ból?
Jakie uczucie? Niemożliwe!
Mamy je oddać? Tutaj? Już?
„Matki, ojcowie, chodźcie bliżej.

Muszę rozłożyć ręce swe
I błagać byście je oddali
Ojcowie, matki, dajcie je.
Ja muszę choćby pień ocalić.”

Ktoś, chyba Jahwe, zrobił cud.
Każdemu w serce włożył kamień.
I się zgodzili. Wówczas Bóg
dał im na wieki świętą pamięć.

Pamięta każdy, kto tam był.
Pamięta cały świat żydowski.
Pamiętaj także o tym Ty.
Ty, który czytasz, choć żeś z Polski.

Bo pamięć, która w drzewie jest
w najmniejszą gałąź się rozwinie.
Z gałęzi owoc wyda tej,
gdy drzewo przetrwa. Gdy nie zginie.

Bydgoszcz, 5 września 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha