Żniwiarze

Żniwiarze

Żniwiarze biorą swoje żniwo,
czerń się rozlewa dookoła,
a wiatr wiejący nad Niniwą,
przynosi chłód na ciemne czoła.

„Bracie, ty wiesz, że wolą Boga
niewierni muszą być zniszczeni,
a ziemia, która jest im droga,
ma stać się naszym wybawieniem.

Tam zbudujemy swe pałace.
Ogrody piękne będą wokół.
Wrogowie nasi zginą w walce.
Padnie chroniący ich ostrokół.

Trzeba nam tylko wielu takich,
jak ci co krew oddali świętą.
Żniwiarzy nam, nie byle jakich
trzeba, bo żniwo rozpoczęto.”


A w Europie strach, panika,
i złość naprzeciw konsternacji.
Ideał integracji znika.
Upada mit o demokracji.

Żniwiarze kroczą naprzód pewnie.
Przed sobą gnają tłum bezbronnych.
I w swym zapale, oraz gniewie,
żniwo swe czynią na postronnych.

A w Europie dziwny spokój,
i chociaż robi się upiornie,
choć wali w nas kolejny przybój,
na rzeź barany idą kornie.

Panie, od jakiejkolwiek wiary,
odbierz żniwiarzom ich narzędzie,
bo jeśli nie, to zgubią miarę,
a wtedy, nigdzie nic nie będzie.

I komu wtedy Panem będziesz?
I komu wtedy Panem…?
I komu wtedy…?
I komu…? Jeśli jeszcze będziesz.

Bydgoszcz, 5 czerwca 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha