Od świtu do zmierzchu

Od świtu do zmierzchu

Dolina jeszcze w długich cieniach,
lecz czekaj, wszak się kręci Ziemia.

Ty, który świtu czekasz długo,
by ruszyć znowu w drogę długą.
Ty, co wytrwale trwasz gotowy.
Podnieś się. Wstaje szmaragdowy.

Dolina w coraz krótszych cieniach,
nie czekaj, wszak się kręci Ziemia.

Śmiało przed siebie pójdź doliną.
Tym, co odchodzą, pozwól minąć.
A sam do celu zdążaj pewnie.
Wytrwale. Stale. Modlitewnie.

Dolina się pogrąża w cieniach,
Nie dziwne, wszak się kręci Ziemia.

A kiedy dojdziesz na kraj drogi,
kiedy zmęczone schłodzisz nogi,
nie planuj, że to koniec będzie.
Ścieżki. Doliny. Drogi wszędzie

Dolina tonie w długich cieniach,
Poczekaj, wszak się kręci Ziemia.

Czekasz gotowy znów do drogi
I spokój cię ogrania błogi.
Ziemia się kręci. Od niechcenia.
Nic się nie zmienia. Nic nie zmienia.

Bydgoszcz, 8 czerwca 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha