Na zrębie

Na zrębie

Sękatym jak stare drzewo.
Wiatr mnie pochyla każdy.
Zagląda w dziurawe kieszenie,
jesiennej mej marynarki.

ref.
Żywicznych bierwion oczy
patrzą zmęczone tkwieniem
a krew jantarowa się toczy
pod ostrza uderzeniem.

Wybrano już ze mnie soki,
opadły ostatnie szyszki
i tylko w górze wysoko
ostatnie igły wiatr pieści.

ref.
Żywicznych bierwion oczy
patrzą zmęczone tkwieniem
a krew jantarowa się toczy
pod ostrza uderzeniem.

Pod pewną ręką drwala
padam w ostatnim jęku
a wrzos mnie kołdrą otula
bym nie czuł bólu i lęku.

ref.
Żywicznych bierwion oczy
patrzą zmęczone tkwieniem
a krew jantarowa się toczy
pod ostrza uderzeniem.

15 września 2009

Pióro

 

Milton Ha