Jesień strudzona

Jesień strudzona

Nawiało nam przez próg
liści zeschniętych i piasku z pola.
Nadymiło nam przez otwarte okno
łętów palonych zapachu po sam sufit.

Siedzę w fotelu i napawam się widokiem,
gdzie za oknem zieleń się łamie czerwienią,
gdzie za oknem słońce wraz z wiatrem
wysusza trawy na skłonie doliny.

Siedzę w fotelu i zachwycam się zapachem,
który znad ziemniaczanego pola płynie,
który obiecuje smak zapamiętany,
i ciepło, co grzeje w dłonie.

Zachwycony otwieram się szeroko
na wszystko, co na zewnątrz.
Na jesień. A jesień nie nadchodzi.
Może jej za wysoko na drugie piętro?

Pióro(WMI)

12 września 2016 r.