Lasom, łąkom, polom

Lasom, łąkom, polom

Czekam na was lasy, pola, łąki.
Na kolory, wasz kojący oddech.
Łany zboża, co jeszcze bez mąki,
zwiewne, giętkie, pełne barw zielonych.

Już was chwytam spragnionymi dłońmi
i po polach, drogach, biegam boso
i w zawody idę razem z końmi
potrącając trawy wysrebrzone rosą.

W lasach, kładę się na mchu zielonym.
Patrzę prosto w błękitnawe niebo.
Nasłuchuję pośród drzew schylonych,
śpiewu ptaków, co tylko dla Niego.

Wdzięczny łąkom z traw i ziół utkanym,
za podarowaną możliwość istnienia,
życie spędzam w rytmie dyktowanym,
prozą życia i cudem stworzenia.

12 kwietnia 1982

Pióro

 

Milton Ha

Burza

Burza

Gorący oddech w krzewie leszczyny
zamarł pod nagłym dotknięciem ust.
Powiew na liściach krzewu jaśminu
zastygł pośrodku, przepadł jak duch.

Wszystko to trwało przez okamgnienie
gdy nagle ruszył z impetem świat.
Zmiatając kurze na ścieżki scenie
poleciał przodem swawolnik wiatr.

Za nim, powoli, z nadętą miną
naburmuszając kąciki ust
ubrana w szarość, chmur pelerynę,
przybyła pierwsza z wiosennych burz.

Najpierw łagodnie, jak od niechcenia
mruknęła groźnie, i jeszcze raz.
Potem w granacie zauroczenia
runęła grzmotem w uśpiony las.

I za nic mając brzęczące ule
jęła tarmosić, szarpać i rwać,
tkając zasłony deszczowym tiulem
zamknęła w sobie śródleśny świat.

Porozdawała swe uniesienia
i, jak to zwykle, w wiosenny czas,
umilkła nagle, bez uprzedzenia,
unosząc z sobą dudniący bas.

I tylko w liściach, igłach, na ziemi
perli się po niej ostatni ślad,
a w podnoszącym się rzędzie cieni
powstaje w słońcu zdumiony las.

 

23 maja 2005

Pióro

 

Milton Ha