Połoniny nad Wołosatem

Połoniny nad Wołosatem

Połoniny nad Wołosatem
śpią pod śnieżną, lekką pierzyną,
a ja ciągle włóczę się latem,
pod Tarnicą, ze swą dziewczyną.

Gdzie to lato, które odeszło?
Gdzie dziewczyna, którą kochałem?
Słońce, które dopiero wzeszło?
Zapach, który zapamiętałem?

Ponad grzbietem suną obłoki.
Wiatr przewala śnieżne zamiecie.
Ja zaś ciągle we śnie głębokim,
a dziewczyna warkocze plecie.

Gdzie to lato, które odeszło?
Gdzie dziewczyna, którą kochałem?
Słońce, które dopiero wzeszło?
Zapach, który zapamiętałem?

Szron zabielił tarniny kolce.
Lód na rynnach zwisa soplami.
Nam gorąco, nam zimy obce,
śpiewa-szemrze strumień za nami.

Gdzie to lato, które odeszło?
Gdzie dziewczyna, którą kochałem?
Słońce, które dopiero wzeszło?
Zapach, który zapamiętałem?

Nad Tarnicą zabłysnął promień,
co się przedarł mimo zamieci.
W starym piecu rozpalam ogień
żeby miłość w nas znów rozniecił.

Gdzie to lato, które odeszło?
Gdzie dziewczyna, którą kochałem?
Słońce, które dopiero wzeszło?
Zapach, który zapamiętałem?

3 stycznia 2017, na przekór wzmagającej się zimie…

Pióro

 

Milton Ha