Droga donikąd

Droga donikąd

Droga donikąd mnie prowadzi,
i stopom kurzu wzbić nie wzbrania,
a chmura, co me włosy gładzi,
słońce raz kryje, raz odsłania.

Wlokę się skrajem krok za krokiem.
Mijam życiowe drogowskazy.
Spoglądam na nie pustym wzrokiem
i skręcam gdzie mi się zamarzy.

Nic się nie zmienia. Nic nie zdarza.
W miarowym rytmie moich kroków,
jedynie bliżej bram cmentarza,
jedynie bliżej własnych prochów.

Na liściach drzew mijanych mimo,
spisuję strofy moich wierszy,
i idę dalej nim przeminą
z listopadowym chłodem pierwszym.

Drogą donikąd.

 

PióroMilton Ha

Droga znikąd

Droga znikąd

Tą drogą znikąd mnie prowadzisz,
i słów mnie uczysz od zarania.
Popychasz, czasem lekko skarcisz,
i niewłaściwych słów mi wzbraniasz.

Idę odważnie, krok za krokiem.
Nieważne żadne mi zakazy.
Wszelkie przeszkody mijam bokiem.
Pozwalam nawet sobie marzyć.

Wszystko się zmienia. Wszystko zdarza,
w młodzieńczym rytmie moich kroków,
jeśli kłopotów coś przysparza,
notuję w sobie. Gdzieś na boku.

A z liści drzew mijanych mimo,
sczytuję strofy pierwszych wierszy.
A kiedy ważne mnie ominą,
wracam raz jeszcze i raz jeszcze.

Tak idę znikąd.

Pióro

 

Milton Ha