Blues drugi

Blues drugi

Włócząc się skrajem nieznajomych dróg
ręce wyciągasz by dosięgnąć świtu.
Pękają buty spadając Ci z nóg.
Kaleczysz stopy krawędzią zachwytu.

Obraz przed oczami niepoznany wcale
odbija miejscami ślady Twoich oczu.
Mijasz puste słowa i dążysz wytrwale.
Świat w szaleńczym tańcu dokoła się toczy.

Burzysz zamki z piasku stawiane na brzegach,
których nie zdążyła rozmyć fala gniewu.
Próbujesz znaleźć sedno stracone w przedbiegach
trącając po drodze postaci w szeregu.

W końcu padasz zmęczony swoją wyobraźnią
nie próbując się nawet do góry podźwignąć.
Czekasz na tę chwilę, tak intrygującą,
która każe Ci znowu w innym rytmie biegnąć.

Pióro

 

Milton Ha

Komu zawdzięczam?

Komu zawdzięczam?

Komu zawdzięczam, że pod wiatr
splunąć nigdy nie próbowałem.
Komu zawdzięczam niby fart,
że to co chciałem powiedziałem.
Jak mam dziękować Tobie-komu,
że nie wyróżniam się wśród innych,
że drogę własną znam do domu,
domu jedynie moich myśli.
Czemu myślami błądząc w niczym
nie tracę punktu zaczepienia?
Czemu w tym świecie nielogicznym
nie chcę miejscami nic zamieniać?
Kto mnie i kiedy tego uczył?
Nie wiem, nie czułem Jego ręki,
i nie słyszałem Jego głosu?
A był i jest.

Za wszystko – dzięki.

Pióro

 

Milton Ha