Jutro

Jutro

Jutro przestanie być już jutrem
a dzień co nigdy się nie zacznie
odpowie na pytanie, które
zadamy sobie chcąc dojść znaczeń.

Dziś odpowiedzi szukać darmo,
bo niemożliwe jest istnienie
w kręgu zaklętym, co otacza,
co dziś przynosi zapomnienie.

Więc weźmy z sobą bagaż słów,
które nam rzucił szafarz losu
i zaprowadźmy innych tu,
gdzie kwitną łany lila wrzosu.

I poprowadźmy się za ręce
aż po dalekie horyzonty,
a przymykając lekko oczy
- zostańmy. Jutro można skończyć!

Pióro

 

Milton Ha

Wisława w oparach poezji

Wisława w oparach poezji

Słońce przez okno. Z trudem.
Kot przez firankę patrzący. Z wyrzutem.
Wisława za zasłoną.
Z każdym oddechem bliżej i bliżej.
A tu kot, co nie daje się skupić, bo co, kiedy odejdzie?
A tu okno, co nie daje się otworzyć, bo trzeba by wstać, a tu pisanie i pisanie.
A tu słońce, co razi w oczy i jak wyrzut sumienia kładzie się smugą na oparach dymu.
A tu to i tamto i nic ponad to, że wszystko jest poezją.
Czy na pewno wszystko?
Czy wszystko?
Czy poezją?

Pióro

 

Milton Ha

Do krytyków literatury

Do krytyków literatury

Uprzejmie proszę wszystkich krytyków,
tych, co nie lubią rymów we wierszu,
by nie robili zbyt wiele krzyku,
jeśli takowe w moich wywęszą.

Rozumiem, trudno myśli poskładać
By było mądrze, by było składnie,
I od autora jeszcze wymagać
Żeby do rymu, rytmu i zgrabnie.

Więc piszą różni nieudacznicy
swe wynurzenia tekstem, nie wierszem.
I zachwycają się tym krytycy.
Że takie piękne i że najlepsze.

Siedzę i piszę. Praca na marne.
Krytyk przeczyta, wrzuci do kosza.
Może nie lubi, gdy czarne czarne
a białe białe. Taka robota?

Więc do krytyków mówię otwarcie:
Jeśli Wam rymy moje nie grają,
to sobie nimi w piecu napalcie,
Napiszę nowe. Nie dziś, to w maju.

By zaś uczynić waszym wymogom,
by pisać wiersze całkiem bez rymów,
poniżej kreślę rzecz dla mnie nową.
Wiersz o Wisławie w oparach dymu.

Pióro

 

Milton Ha