Ojciec Robert

Ojciec Robert
Franciszkaninowi – o. Robertowi Fortgang poświęcam.

Część pierwsza – Słowa czwartkowe

Na pierwsze zawsze było Słowo. W każdy czwartek.
Proste i prostujące. Otwarte i otwierające.
I zawieść się na nim nie dało, choćbyś się jak najgorzej starał.

Na drugie zawsze było słowo. Przelane na papier.
W książkach, co w kątach, na półkach, pod stolikiem, i zamiast stolika. Wszędzie.
Gdzie wieszcz okładką na wznak, bo tak mu leżeć przyszło, a może by nie chciał.

Na deser zawsze było słowo. Na pożegnanie.
Na drogę, w książkach, co spod lady, spod ziemi – „Zniewolony umysł”.
Z ostatnim wypalanym carmenem wydmuchując, w progu – „Z Bogiem”

Część druga – Ola

Przyprowadziłem Olę do Ciebie. Wieczorem.
Zagubioną między wiarą a niewiarą, w dwóch osobach.
Z nadzieją, że tylko ty jej możesz pomóc. No, bo kto?

Posklejałeś WIARĄ to, co się rozeschło bez źródła.
Pozszywałeś NADZIEJĄ to, co się porozłaziło na boki, nie wiadomo gdzie.
Nikt nie naprawiał ludzi MIŁOŚCIĄ lepiej niż Ty. Miłością do człowieka.

Potem błogosławiłeś nam na całą drogę wiążąc węzeł.
Związani przez Ciebie idziemy, chociaż potykamy się raz po raz.
Jak dojdziemy do kresu, okaże się, jakie to było spoiwo.

Część trzecia – Rekolekcje

Łagiewniki, siedzimy w refektarzu, z kuchni niosą chleb,
co pachnie zżętym zbożem z krajobrazu Chełmońskiego.
Opowiadasz o wyrzeczeniu, którego jeszcze nie rozumiem..

Łagiewniki. Wielki Post. Rekolekcje jakich nigdy wcześniej nie było.
Siedzę zasłuchany i nie wiem, że to już ostatni raz, Twoje Słowo.
Może gdybym wiedział, porozmawialibyśmy więcej niż chwilę.

Łagiewniki. Widziane z oddali. W tle dzwon z fary. Żałobny?
Święty Franciszek w ołtarzu płacze nad nimi, co płaczą po Tobie
i nie rozumieją, że można tak czasem, w pół drogi. A ja nic nie wiem.

Epilog

Na bydgoskiej ulicy Grottgera, pod czwartym, w maju.
Gdzie się kot czarny przechadza z lewej na prawą do bramy,
a szary wręcz przeciwnie, jakby chciał pokazać, że każda droga jest dobra.
Gdzie się chłopak z dziewczyną środkiem ulicy całują, a przed nimi wszystko,
bo nie wiedzą jeszcze, że którąkolwiek drogę wybiorą, to dojdą na jej kres.
Razem lub osobno.

Wspominam Ciebie. Za wcześnie.

Bydgoszcz, maj 2005.

Pióro

 

Milton Ha