Rzgowska 46 Na Rzgowskiej sześć i czterdzieści

Rzgowska 46

Na Rzgowskiej sześć i czterdzieści

Na Rzgowskiej sześć i czterdzieści,
a może numer był inny,
Krężel miał zakład i deski
w kolorze dębowo-piwnym.

Przechodniów ulicą idących,
w oknie patrzącym na buty,
witał, kryształem się skrzący,
ten kredens z dębu wykuty.

Wbiegałem często w tę bramę,
do Witka, na samym poddaszu,
skąd razem, w dół, na złamanie,
gnaliśmy gubiąc kamasze.

A obok, na drodze do domu,
u wlotu ukośnej stał ścieżki
- kiosk. W nim, bez wyboru,
szampon rodzaju „Niebieski”.

Tam często, z Tobą za rękę,
wracałem poprzez łopiany
i szliśmy mówiąc-nie mówiąc.
Czy znowu wróci nad ranem?

Na Rzgowskiej sześć i czterdzieści,
a może numer jest inny,
pusto, jak w całym mieście
i zakład dawno NIECZYNNY.

W alejce „Świętego Franciszka”,
na Rzgowskiej, co bruk zatraciła,
gdzie na mnie na zawsze czekasz,
do Ciebie, do portu zawijam.

…………………. za wcześnie Mamo.

10 maja 2005 – w drugą rocznicę…

Pióro

 

Milton Ha