Rzgowska 58 Czerwony Rynek

Rzgowska 58

Czerwony Rynek

Na kocich łbach niczym łysina
Zdzicha Jarząbka z ulic Rzgowskiej,
po lewej stronie, w drodze do kina,
Czerwony Rynek budy umościł.

W środy, soboty, gdy dzień targowy,
pełne po brzegi dóbr rozmaitych.
ściągały sznurem fury i wozy
z Tuszyna, Rzgowa i okolicy.

Dzieci biegając pośród przekupek,
stoisk z warzywem, mlekiem, rąbanką,
kurz podnosiły w tupocie stópek
i w złorzeczeniu baby z kaszanką.

I nagle widzę – Rynku już nie ma.
Zniknął, rozpłynął się jak kamfora,
jak kurz porwany z wiatrem wspomnienia.
Jakby już wiedział, że przyszła pora.

Landszaft młodzieńczy, zapamiętany
zmienił się w dziwną, dręczącą marę.
Stoję na Rynku, w przewód splątany
- Przyjeżdżaj szybko! Pożegnać Mamę…

Wspomnienie z 10 maja 2003 roku spisane w styczniu 2010 roku.

Pióro

Milton Ha