Czasowi na przekór (Moje miasto)

Czasowi na przekór

(Moje miasto)

Wszystkim moim przyjaciołom z Łodzi dedykuję te słowa…

Gdy rano obudzony o zbyt wczesnej porze
patrzę w okno skropione ciemno-rannym deszczem.
Na kroplach światła ulic rozpinają zorzę
nad dachami, gdzie inni dosypiają jeszcze…

Wtedy myślę o mieście, które jest gdzieś-nigdzie,
w przemokniętej, brudnej Środkowej Europie.
W jakiejś bocznej uliczce, kiedy jeszcze śpicie,
najlepszy nieprzyjaciel jest na moim tropie.

I przypadam do ziemi, mocno ucha nadstawiam
czy z nim zza zakrętu zjawi się historia.
Przy barze przyklejony czarę szczęścia zamawiam.
Z biegiem myśli się zderza kroków trajektoria.

Walczę z widmem, co wspomnień człowieka pozbawia,
w mrok odsuwa na zasięg posiadanej broni,
a marzenie – Powrócić – wybór jeden zostawia…
Więc uciekam. I ciągle nie koniec pogoni.

Tak pędzimy przez miasto zgubione w pamięci,
gdzie po bramach czekają z mokrą głową panny,
gdzie się pijak z pijakiem „bo kochają” – na pięści,
gdzie z zajezdni wyrusza pierwszy tramwaj poranny.

Widmo goni mnie, ściga, już dogania mnie prawie,
płaszcza ręką dosięga, już nieomal mnie chwyta…
Lecz nie teraz! Zakręcam w mój Zaułek Wybawień.
Przebiegł mimo. Tuż obok. Stoję, ciężko oddycham.

W mur się zlałem, stanąłem przemieniony w kamień.
Stopy stały się brukiem. Zaułkową kostką,
i tak stałem bez ruchu tym kamiennym staniem.
Czy mnie deszcz nocny zbudził, czy poranek rosą?

Rozbudzony opuszczam przystań mych wyobrażeń,
krzywo-prosto, przed siebie, gnam ulicą Rzgowską.
Tak się czasem zatracam w mieście moich skojarzeń,
gdzie mnie wcale już nie ma, gdzie nie wracam już wiosną.

Kiedy znowu mi przyjdzie tą ulicą uciekać
Tą, co mnie ukrywała przed porankiem przegranym
Stanę w bramie. Bez strachu. Będę na niego czekać,
by odebrać mą pamięć do miejsc w sercu schowanych.

Wtedy do Was powrócę, myślą, słowem i wierszem.
W drzwi zapukam lub w okno stołowego pokoju,
i przypomnę Wam chwile, te najlepsze, te pierwsze.
Jeśli jeszcze będziecie, jeśli będziecie w domu…

13 stycznia 1985 Łódź – 13 lutego 2012 Bydgoszcz

Pióro

 

Milton Ha