Anioł Stróż z ulicy Rzgowskiej

Anioł Stróż z ulicy Rzgowskiej       [Rzgowska]

 
Mojej mamie na Dzień Matki i wszystkim matkom…

Ulicą Rzgowską idę sam.
Wiatr kurz zdmuchuje gdzieś na boki
i kroki wiedzie moje tam,
gdzie Anioł śpi. Niebieskooki.

Jak to możliwe, by ot tak,
zwyczajnie, co dzień i bez sensu,
umierał jakiś Anioł Stróż?
Jak zwykły człowiek, jeden z wielu.

Jak to możliwe, że ot tak,
bez trąb anielskich, głosu trwogi,
w niebo, samotnie tak, jak ptak
wyruszał zanim świt dzień wznowił?

Tak to możliwe. Zwykle tak,
kiedy ten Anioł skrzydeł nie miał.
Kiedy do Ciebie mówił tak,
jakby mówiła cała Ziemia.

Tak to możliwe. Zwykle, gdy
miał Twojej matki ręce, oczy,
a Ty nad martwą ronisz łzy,
gdy za Anioła trumną kroczysz.

Ulicą Rzgowską wracam sam.
Wiatr szarpie poły mego płaszcza.
Anioł poprawia na mnie szal
i ręką mnie po głowie głaszcze…

W Dzień Matki 2015 roku oraz w Dzień Zaduszny i każdy inny z dni, kiedy jej już nie ma…

Pióro

 

Milton Ha