Modlitwa do weny (Jeśli…)

Modlitwa do weny (Jeśli…)

Jeśli nic więcej nie napiszę,
jeśli nad biurkiem lampkę zgaszę,
pozwól mi odejść i mnie zabierz
jak wojna, synów swych w kamasze.

Daj mi do ręki broń nabitą
i daj odwagę mi tak wielką,
żebym nikogo się nie pytał,
czy warto żyć. Noc jest bezkresna.

A jeśli znowu się okaże,
że ze mnie jest tchórzliwe bydlę,
siłę mi daj, bym w ludzkie twarze
patrzył bez lęku. I tylko tyle.

Potem zaś pochyl się nade mną
jak ta, co dawnej się schylała,
i utul moją głowę biedną,
i ból wyprowadź z mego ciała.

A ja powstanę odrodzony
i nowe wiersze znów napiszę.
A jeśli nie, to w inną stronę
pójdę i… , i może Cię usłyszę.

Pióro

 

Milton Ha

W alejce wyobraźni

W alejce wyobraźni

W alejce, którą duch mój kroczy,
drodze, co wszystkim jest za ciasna,
gdzie zeschłe liście tulą stopy
we mgle majaczy kontur miasta.

Idę, a kroków mych nie słychać.
Idę, a żaden liść nie chrzęści.
Idę, choć nigdzie mnie nie widać,
bo idę ścieżką, co w pamięci.

Kolejny raz, w Zaduszki wkraczam
na ścieżkę, która zawsze wiedzie
do Was. Kolejny raz powracam.
Czy zdążę wszystko opowiedzieć?

Czasu mam dużo. Zawsze zdążę.
Siedzę. Przede mną biegnie ścieżka,
a wyobraźnia, w każdej porze
pozwala ścieżką się przemieszczać.

Może sumienie gryzie trochę,
że tylko duch mój ścieżką kroczy,
że pogubiłem do Was drogę.
Wzrok coś mętnieje, wilgną oczy.

Za rok, lub wcześniej, przyjdę znowu.
Zapalę znicz, położę kwiaty,
jeśli na ścieżkę, siedząc w domu,
wkroczę i pójdę nią. Czym warty?

Pióro

 

Milton Ha

Psu na budę

Psu na budę

Zamieniliśmy wiedzę na doświadczenie dobre i złe.
Sprzedaliśmy zapał za złudną stabilizację.
Siedzimy zadowoleni z siebie.
Przyganiamy dzieciom jak kocioł garnkowi,
a one omijają nas szeroki łukiem
jak obszar dotknięty zarazą niepamięci i wstecznictwa.

Na dnie, gdzieś w głębi naszego zadufania,
tli się w nas ostatni żar zapału i zaangażowania
zapalając nam oczy szklistym samo zauroczeniem
i przydając niby-lotności naszemu myśleniu.
Tak, to nasza nieomylność. Nasza i zaledwie nasza.
Na nic się zda naszym dzieciom. Nikomu.
Ot, „psu na budę”.

Pióro

 

Milton Ha